EURO-JUMBO, prowadzona przez Macieja Lewandowskiego z dyspozytorem Grzegorzem, prezentuje się jako firma transportowa dla początkujących, ale ujawnia poważne problemy operacyjne poprzez ciągłe skargi kierowców. Chociaż firma początkowo przyciąga kierowców brakiem potrąceń za dodatkowe kilometry, brakiem opłat za paliwo i początkowymi zarobkami w wysokości 1800-1850€, te korzyści są przyćmione przez powszechne problemy z wypłatami. Kierowcy zgłaszają niewyjaśnione potrącenia z wynagrodzenia, wstrzymywane wypłaty uzasadniane sporami z zarządem, brak dokumentacji płacowej oraz arbitralne obliczanie wynagrodzenia na podstawie dni kalendarzowych, a nie rzeczywistej pracy. Konserwacja pojazdów jest krytycznie zła — ciężarówki są zniszczone, naprawy trwają tygodnie, a zarząd nie reaguje na prośby, a kierowcy muszą płacić za własne wymiany opon. Dyspozytorzy systematycznie wydają niemożliwe harmonogramy dostaw (opisywane jako sztuczne terminy), zmuszając kierowców do łamania przepisów dotyczących tachografów lub płacenia grzywien w wysokości 350-450€ za błędy dyspozytorów. Komunikacja z zarządem jest praktycznie nieistniejąca. Kierowcy czekający na dokumenty tranzytowe międzynarodowe są zmuszeni pozostawać w bazie przez tygodnie bez przydzielonej pracy, co opisywane jest jako warunki więzienne. Firma rzekomo celowo kieruje się do kierowców azjatyckich i ukraińskich, wykorzystując bariery językowe i desperację.